Home Biografie Jak odnieść sukces – od milionera do miliardera, cz. 2 – Leszek Bubel

Jak odnieść sukces – od milionera do miliardera, cz. 2 – Leszek Bubel

autor Admin
52 wejść

Nawet w schyłkowym PRL-u czyli w latach 80-tych u.w. dobrze radziło sobie rzemiosło zwane prywatną inicjatywą lub prywaciarzami. Kontynuując w złotnictwie wielowiekowe tradycje rodzinne, nauczyłem się zaradności w każdej sytuacji, a także pracowitości. To właśnie rzemiosło oprócz polskiej wsi, która nie dała się skolektywizować i trzymającego z narodem kościoła katolickiego, wyróżniało PRL pośród bloku państw socjalistycznych, okupowanych przez ZSRR. To były filary tego, że Polacy nie dali się do końca zniewolić i upodlić. Potrzebny był tylko większy kryzys gospodarczy za wschodnią granicą, czego następstwem były zmiany polityczne. Zanim doszło do rządów premiera Messnera i wprowadzenia tzw. ustawy ministra Wilczka liberalizujących gospodarkę, podjąłem się pionierskiego zadania zdynamizowania we własnym zakresie handlu zagranicznego. Narastający kryzys gospodarczy, rozkręcająca się gigantyczna inflacja wymuszała ucieczkę od pieniędzy i inwestowania m. in. w biżuterię. A tej na rynku brakowało. Ruszyłem więc na Daleki Wschód na Cejlon, Tajwan i do Tajlandii po zakupy nieznanych wówczas w Polsce cyrkoni czyli dobrej jakości syntetycznych imitacji brylantów. Przez kilka lat na biżuterię z cyrkoniami miałem w Polsce praktycznie monopol. Rozrastała się szybko moja jubilerska firma. Jedynym problemem, z którym szybko się uporałem była konieczność legalnego wywozu z Polski dużych ilości dolarów na zakupy cyrkonii. I tak dla przykładu gdy w Bangkoku kupowałem je za 5 tys. dolarów to oprawione w mojej firmie w biżuterię sprzedawane były w Polsce za 10 krotnie więcej. Złoty interes i to całkowicie legalny, bowiem na lotnisku Okęcie płaciłem za nie cło w wysokości 20 zł!!! i mogłem oficjalnie wprowadzić je do firmy. Pracownia tkwiła w jednej z największych wówczas spółdzielni rzemieślniczych, co upraszczało księgowość i płacenie podatków. Przed częstymi najazdami kontroli urzędu skarbowego skutecznie pomagali zatrudniona biegła księgowa i nadzorujący działalność adwokat specjalista od spraw gospodarczych. O samych kontrolach i to nie tylko z urzędu skarbowego mogę nakręcić komediowo-dramatyczny film. Byłem bowiem podpadniętym politycznie, masowo produkującym także biżuterią patriotyczną, internowanym w stanie wojennym za walkę o niepodległy byt państwa polskiego. Moją dumą było i jest, że połowę zysków z produkcji patriotyków przeznaczałem na działalność podziemną. Tak to były jednak piękne czasy. Zarabiać miliony wykonując prestiżowy, wręcz arystokratyczny zawód i umieć się tymi pieniędzmi dzielić podstawiając nogę komunie! Przekornie powiem „i po co mi to było?” skoro o takiej pozycji mogę obecnie tylko pomarzyć. Zawsze jednak uważałem, że nie samym chlebem człowiek powinien żyć. I to był i nadal jest mój największy sukces! To tyle jako wstęp i uzupełnienie do tego co jaszcze powiem.

Z pewnością zainteresują Cię również

Napisz komentarz